


|
Droga Pani Małgorzato, Podobno tą drogą można sie z Panią kontaktować ? To próbuję. Mam 48 lat, nie jestem wickiem tylko niestety prezesem. Nie agencji reklamowej, ale firmy konsultingowej. Jeden diabeł. Jeżdżę samochodem od klienta do klienta praktycznie przemierzając całą Polskę. Czasami robię w jeden dzień po 700 km. Wpadłem na genialny pomysł, żeby zamiast słuchać ogłupiającej muzyki puszczanej w większości stacji radiowych i tych tam ble ble polityków i innych nawiedzonych, to lepiej słuchać książek. Kupiłem w MPiKu płytę z Pani książką. Czytałem, a właściwie słuchałem. Nie chciało mi się stawać w przydrożnych barach (co czyniłem namiętnie - i widać po mnie). Słuchałem. Żałowałem, że nie mam większego baku, bo musiałem się zatrzymać, żeby zatankować. Następnie od rana spieszyłem do samochodu, bo w nim była Pani książka "Dom nad rozlewiskiem. "Tak lekko się jechało. Śmiałem się sam do siebie w niektórych momentach. Zacząłem kupować inne książki na płytach i co ? - klops. Nic mnie one nie ruszają. Słucham Pani od nowa. Zakochałem się w jej dialogach i opisach przyrody i ... jedzenia. Proszę mi wierzyć, że jedyny raz, kiedy musiałem zatrzymać się w barze to wtedy, kiedy mowa była o parówkach. Zamówiłem parówki, takie zwykłe z musztardą - zwykłą. Tak mi wtedy smakowały, jak za dawnych lat. Kupiłem kilkanaście sztuk Pani książki i zacząłem rozdawać ją moim kolegom prezesom i koleżankom prezeskom. Zwolniłem. Nie mogę całkiem się zatrzymać, bo ciąży na mnie utrzymanie rodziny, ale podchodzę z większym spokojem do wielu spraw. Zacieśniłem współpracę z moją expertką 50+. W firmie zacząłem doceniać doświadczenie, a 90% załogi to panie. Pani Marta Klubowicz swoim specyficznym czytaniem dała tej Książce dodatkowy wymiar. Próbuję słuchać innych książek. Tam czytający są po prostu do dupy. Czytają beznamiętnie. Nie mogę tam złapać atmosfery. Kiedy będę mógł znowu Pani posłuchać ? Chętnie wybrałbym się na jakieś spotkanie z autorką, ale nie wiem jak i gdzie? Dziś dziele moich przyjaciół na tych, którzy z tej książki coś zrozumieli i na tych, dla których była to jakaś zwykła taka sobie tam beletrystyka. Dziękuję Pani Małgorzato. Myślę, że najbardziej to Pani powinna podziękować moja żona, ale o tym nie wie - to nasza z Panią tajemnica. Myślę, że Pipi (bo tak nazywam moją żonę - znowu po 24 latach) czuje te zmiany w mojej głowie, które zaczęły się trochę wcześniej, ale Dom nad rozlewiskiem dał temu wszystkiemu kopa. Pozdrawiam Tomasz Sikora |
|
Copyright © 2009 Wydawnictwo Auditus Sp. z o.o. |
|
Marta Klubowicz |